| Jakie główne zmiany czekają dyrektorów publicznych i niepublicznych placówek oświatowych w roku szkolnym 2011/2012?
Po przeanalizowaniu nowych kierunków polityki oświatowej MEN na rok szkolny 2011/2012, można dojść do wniosku, że nic wielkiego się nie dzieje, z wyjątkiem oczywiście zmian w lekcjach wychowania fizycznego. Jednak gdy spróbujemy się wczytać we wspomniane zapisy, to już pierwszy punkt „Monitorowanie wdrażania podstawy programowej wychowania przedszkolnego i kształcenia ogólnego” każe nam się zastanowić, dlaczego Pani Minister w tym roku ponownie próbuje monitorować podstawę programową w przedszkolu, w którym cykl jest przecież zamknięty.
W przypadku szkół możemy traktować ten zapis jako kontynuację i logiczny ciąg decyzji resortu. To ostatni rok cyklu realizacyjnego podstawy w klasach 1-3 i gimnazjum i MEN chce uzyskać informacje, w jaki sposób rzeczywiście realizowana jest podstawa, oraz przygotować się do wdrażania reformy w klasach 4-6 i w szkołach ponadgimnazjalnych.
Wyznaczenie tego zadania z całą pewnością można interpretować przynajmniej na dwa sposoby. Po pierwsze, w ramach realizacji podstawy programowej w minionym okresie stwierdzono pewne nieprawidłowości i dlatego MEN postanowiło ten element przeanalizować ponownie i dopracować albo, po drugie, ministerstwo chce jedynie ugruntować obowiązujące przepisy i dokonać niezbędnych i ostatecznych poprawek. Moim zdaniem chodzi raczej o ten drugi aspekt. Najwięcej bowiem zastrzeżeń władze oświatowe mają nie do treści programowych, ale do warunków ich realizacji.
Jakie zastrzeżenia dotyczące realizacji podstawy programowej są najczęściej wysuwane w stosunku do szkół i przedszkoli?
Zarówno w przedszkolach, jak i w szkołach można mieć wiele zastrzeżeń do procedur dopuszczania do użytku programu nauczania. Pojawiają się, na przykład, niezrozumiałe dla mnie pytania, czy trzeba ponownie dopuszczać program, jeśli ten sam był realizowany w roku ubiegłym. Jeżeli ktoś dokładnie i ze zrozumieniem czyta rozporządzenie, jest to dla niego raczej pytanie retoryczne, bowiem podstawą dopuszczenia programu są między innymi wyniki diagnozy możliwości i umiejętności dzieci, z którymi będzie on realizowany. Skoro będę uczyć nową klasę, to muszę przecież przeprowadzić nową diagnozę, a wyciągnięte z niej wnioski uwzględnić przy konstruowaniu opisu celów, treści, metod i wyników nauczania na danym poziomie. Jeśli ktoś natomiast zdecydowanie uważa, że można wykorzystać ten sam program co w roku ubiegłym, to zastanawiam się, gdzie w tym wszystkim jest indywidualne podejście do ucznia, o czym ostatnio sporo się przecież mówi, chociażby w kontekście nowych zasad organizacji pomocy psychologiczno-pedagogicznej.
Najważniejsze wydaje mi się jednak zrozumienie całej podstawy i jej komplementarności oraz rozsądne jej dopracowanie. Problemem jest nagminne analizowanie jej przez pedagogów jedynie wybiórczo. Nauczyciele, co potwierdzają dyrektorzy, patrzą na podstawę programową tylko jak na dokument o charakterze formalno-prawnym. A przecież zawierają się w niej treści nauczania, umiejętności (kluczowe, główne, składowe i operacyjne), program nauczania, plany ramowe nauczania 3-letnie i roczne oraz cały system oceniania i analizy efektów nauczania i wyników egzaminów zewnętrznych.
Nadal największym problemem jest oczywiście nieprzestrzeganie zalecanych warunków realizacji podstawy programowej. Wielu nauczycielom wydaje się, że najważniejsze jest to, iż realizują podstawę, ale zupełnie nie ma dla nich znaczenia, w jaki sposób to robią.
Na jakie aspekty realizacji podstawy programowej dyrektorzy szkół powinni w związku z tym szczególnie zwrócić uwagę w planie nadzoru?
Ważna jest bardzo dobra znajomość podstawy programowej, i to nie tylko własnego etapu edukacyjnego, ale etapów przed i po nim, a tych już prawie żaden nauczyciel nie zna. Ponadto, zastanawiam się często, czy plany nauczania były modyfikowane, a jeśli tak, to w jakim obszarze – czy w metodach, czy w formach, czy w liczbie godzin. Często okazuje się, że plany nauczania w ogóle nie były odpowiednio dostosowywane.
Na jakie inne obszary dyrektorzy szkół i przedszkoli powinni zwrócić uwagę w planie nadzoru?
Tutaj pojawia się kolejny element - kontrola. Bardzo ważne jest sprawdzenie działania systemu oceniania oraz systemu egzaminów. Zastanawiające, że w kierunkach polityki oświatowej na ten rok szkolny zwrócono uwagę na egzamin poprawkowy - zmienione zostały bowiem zasady dotyczące możliwości skorzystania z niego. Obecnie uczeń ma prawo do dwóch sprawdzianów poprawkowych, jeżeli wyraża taką wolę. Być może MEN zależy na kontroli właśnie tego aspektu. Nie możemy jednak zapomnieć o tym, że egzamin trzeba odpowiednio przygotować. Obowiązuje określona procedura, czyli musi się odbyć część ustna i pisemna, należy ustalić kryteria oceniania i powołać komisję, która dokona oceny i niezwłocznie przedstawi wyniki uczniowi.
Ponadto, proszę zwrócić uwagę, że monitorowanie realizacji podstawy, zasady przeprowadzania egzaminu poprawkowego oraz wytyczne w zakresie ewaluacji wskazane w nowych kierunkach polityki oświatowej – wszystkie odnoszą się do pierwszego obszaru nadzoru pedagogicznego, czyli do efektów kształcenia.
Z czego Pana zdaniem, wynika tak duży nacisk MEN na pierwszy obszar nadzoru pedagogicznego w tym roku?
Wydaje mi się, że gdy przeanalizujemy wyniki tegorocznych egzaminów zewnętrznych, odpowiedź nasuwa się sama. Wyniki na każdym poziomie – sprawdzianu po VI klasie, egzaminu gimnazjalnego oraz matury - są nie tylko niezadowalające, ale po prostu słabe. W związku z tym należy się zastanowić, z czego to wynika. Należałoby zwrócić uwagę na pierwsze wymaganie z pierwszego obszaru, czyli analizę wyników, która powinna być przeprowadzana co najmniej na trzech płaszczyznach – indywidualnej, grupowej i globalnej przez całą radę pedagogiczną. Bardzo często natomiast odbywa się to w ten sposób, że na podsumowującej radzie pedagogicznej wyznaczony nauczyciel odczytuje je i opatruje jedynie lakonicznym komentarzem. Zupełnie nie o to chodzi. Wyniki powinny być odnoszone do kształtowania poszczególnych umiejętności głównych, składowych i oczywiście operacyjnych. Problem zaczyna się więc od zdiagnozowania przez dyrektora zagadnienia, czy u niego w szkole takie analizy są wykonywane prawidłowo oraz co z tego wynika. Do analizy kartoteki testów i analizy umiejętności w poszczególnych przedmiotach trzeba się właściwie przygotować. Wtedy dopiero możemy wyciągnąć wnioski, które wskażą nam konkretne przyczyny takich, a nie innych wyników. Powodem mogą być umiejętności metodyczne nauczyciela, komunikacja z uczniami czy też wyposażenie szkoły. Tutaj zadanie do spełnienia mają zespoły nauczycieli uczących w danej klasie, którzy powinni zdiagnozować, czy wszyscy mają takie same problemy, czy też dotyczą one tylko jednego nauczyciela.
Na jakie aspekty szkolnych systemów oceniania dyrektorzy szkół powinni zwrócić szczególną uwagę w związku z wynikami egzaminów, ale również w kontekście dwóch ostatnich nowelizacji rozporządzenia o ocenianiu i egzaminach?
Podstawową sprawą jest kryterialność oceniania. Między innymi po to została wprowadzona nowa podstawa programowa z takimi samymi wymaganiami dla szkół w całej Polsce. Inna jest być może droga dochodzenia do celu, jakim jest opanowanie wymagań, ale ten cel jest dla wszystkich taki sam.
Nauczyciele dla „świętego spokoju” często wystawiają uczniowi ocenę wyższą albo pozytywną, ale nieadekwatną do tego, na co uczeń rzeczywiście zasługuje. Dyrektor szkoły, któremu zależy tylko na tym, by dobrze wypadła statystyka klasyfikacyjna jego szkoły, sugeruje nauczycielowi, by jednak danemu uczniowi postawił ocenę pozytywną. Pedagodzy szkolni również bardzo często przekraczają swoje uprawnienia i starają się wpłynąć na nauczyciela, by zawyżył ocenę z uwagi na takie lub inne problemy ucznia. Wszystkie te sytuacje skutkują jednak tym, że uczeń ma wyższą ocenę niż na to zasługuje, a to działa na niego tylko demotywująco i w dodatku jest po prostu nieetyczne. Sam wynik zaś i tak zostanie zweryfikowany na egzaminie zewnętrznym.
Jakie działania powinien podjąć dyrektor szkoły, by nie dochodziło do takich sytuacji?
Po pierwsze powinien przeanalizować szkolne systemy oceniania po kątem uwzględnienia w nich trzech elementów: kryteriów, możliwości, czyli diagnozy, i przekazywania informacji uczniom i ich rodzicom o postępach w nauce. Poza tym dyrektor powinien systematycznie monitorować sposób oceniania - czy oceny są wystawiane systematycznie i czy informują ucznia o tym, jakie robi postępy lub też czy wręcz odwrotnie - nauczyciel zauważa u niego regres. W tym aspekcie ważnym elementem jest prawidłowa pomoc psychologiczno-pedagogiczna, która zakłada, że w momencie, gdy nauczyciel, pedagog lub inny specjalista zauważa problem u ucznia, należy podjąć określone działania.
Na jakie aspekty należy zwrócić uwagę w zakresie ewaluacji w nowym roku szkolnym?
Ewaluacja całościowo będzie realizowana w 25% szkół, czyli odsetek placówek jest wyższy niż w roku poprzednim. Nowością natomiast jest podzielenie ewaluacji problemowej na dwie części. Pierwsza część dotyczy właśnie obszaru pierwszego, co, w kontekście wyników egzaminów zewnętrznych, wydaje mi się bardzo słuszną decyzją. Natomiast druga część, czyli jedna czwarta ewaluacji, ma uwzględnić specyfikę lokalną, którą pozostawia się do decyzji kuratora oświaty. Nakłada to na kuratora oświaty prawdziwą odpowiedzialność za stan oświaty na jego terenie.
Jakie obszary, Pana zdaniem, mogą zostać wyznaczone przez kuratorów oświaty w zakresie ewaluacji?
Moim zdaniem, wszyscy będą mówili o efektach nauczania, choć mogą zwracać uwagę na wyniki różnych przedmiotów – matematycznych czy humanistycznych. Do badania efektywności pracy szkoły na pewno zostanie wykorzystane EWD, w szczególności w kontekście analizy wyników egzaminu gimnazjalnego, ale również oczywiście matury.
Innym obszarem może być organizacja tzw. egzaminu sprawdzającego. Wcześniej dochodziło bowiem do sytuacji, w której rodzice podejmowali działania, by przedłużyć okres oczekiwania na egzamin sprawdzający, by dać dziecku czas na dodatkowe przygotowanie się, i stawał się on wówczas bardziej egzaminem poprawkowym. Teraz zostało ustalone, że egzamin powinien zostać zorganizowany w pięć dni od złożenia wniosku i - moim zdaniem - jest to bardzo słuszne posunięcie. Ponadto, w związku z wyodrębnieniem na egzaminie gimnazjalnym języka polskiego oraz matematyki, podejrzewam, że nacisk zostanie położony na realizację i efekty tych dwóch przedmiotów egzaminacyjnych.
Ponadto ewaluacji będzie, tak przypuszczam, poddane również kształtowanie postaw uczniów, czyli konstrukcja i realizacja programu wychowawczego, w którym należy uwzględnić wartości, zasady oraz kulturę na danym terenie, dlatego wydaje mi się, że ten element może być brany pod uwagę przez kuratorów oświaty.
W jaki sposób dyrektor powinien monitorować realizację zajęć w-f w formach proponowanych do wyboru przez uczniów?
Już na początku założeń programowych pojawia się uwaga, że dotychczasowa, klasowo-lekcyjna, forma realizacji lekcji w-f się nie sprawdziła i dlatego uzupełniono ją innymi formami. Należy tutaj zwrócić uwagę na liczbę godzin – w szkołach ponadgimnazjalnych dwie godziny w-f będą organizowane w formach zajęć do wyboru, a tylko jedna w formie zajęć klasowo-lekcyjnych. Sam jestem trochę zaskoczony decyzją MEN, bowiem byłem przekonany, że nowe zasady organizacji lekcji w-f, zostaną wdrożone razem z nową podstawą programową, czyli za rok. Okazuje się natomiast, że zgodnie z podpisanym przez MEN rozporządzeniem, będą one realizowane już od 1 września bieżącego roku we wszystkich typach szkół.
Dyrektor powinien przede wszystkim przygotować dobrą ofertę zajęć, ponieważ uczeń musi mieć możliwość wyboru formy zajęć w-f. Sugerowałem już wcześniej, by uzyskać od uczniów, którzy pozostają w szkołach w kolejnym roku szkolnym, czyli z klas 1-2, a w szkołach podstawowych 1-5, informację, w jakich formach w-f deklarowaliby udział, jakie zajęcia byłyby dla nich atrakcyjne. A we wrześniu takie rozeznanie zorganizować jedynie w klasach pierwszych. Wcześniej jednak trzeba przygotować ofertę możliwą do zrealizowania, uwzględniając warunki szkoły, umiejętności nauczycieli oraz możliwości organu prowadzącego.
Ważna jest ocena kwalifikacji nauczycieli. Trzeba mieć bowiem uprawnienia trenera lub instruktora danej formy ruchu (w przypadku turystyki należy być przynajmniej przewodnikiem) oraz posiadać odpowiednie przygotowanie pedagogiczne.
Lekcje w-f do wyboru można realizować poza szkołą, pod warunkiem, że dyrektor ma możliwość sprawowania pełnego nadzoru nad tymi zajęciami. Zajęcia do wyboru można grupować, w okresie nie większym jednak niż cztery tygodnie. Jest to bardzo rozsądne rozwiązanie, bowiem w przypadku wycieczki turystycznej dwie godziny byłyby zdecydowanie niewystarczające.
Ostatnim zaś zadaniem będzie oczywiście systematyczna obserwacja zajęć w-f w formach do wyboru, którą dyrektorzy powinni obowiązkowo zaplanować na ten rok i to w dużych ilościach.
Raport MEN z listopada 2010 r. w sprawie realizacji podstawy programowej wskazał, że są problemy z realizacją podstawy przez nauczycieli, szczególnie w zakresie zalecanych sposobów i warunków realizacji. O czym należy pamiętać, planując pracę z nauczycielami, prowadząc obserwacje i ewaluacje w szkole, aby problemy z realizacją podstawy się nie pojawiały?
Należy zwrócić uwagę, że zarówno z treściami, jak i z kryteriami większość nie ma problemów, a nauczyciele są naprawdę dobrze poinformowani. Jeśli chodzi o działania metodyczne, to brakuje odpowiednich warunków do ich realizacji. Zmieniło się rozporządzenie dotyczące standardów wyposażenia szkół i placówek, w którym znajduje się, co prawda, lakoniczny, ale daleko idący zapis. Stanowi on, że szkoła ma spełniać wymagania pozwalające na pełną realizację podstawy programowej, w tym również warunki, w jakich będą odbywały się zajęcia. W tym miejscu pojawia się problem.
Podam przykład przeprowadzenia „obserwacji i doświadczeń” podczas lekcji fizyki, przyrody, chemii itp. należy stworzyć proste warunki do prowadzenia ćwiczeń i doświadczeń przez uczniów. To przecież w bardzo istotny sposób wpływa na nabywanie przez nich właściwej wiedzy i odpowiednich umiejętności. Tymczasem trudno prowadzić zajęcia metodą problemową, gdy uczniowie nie mają czym danego zagadnienia badać. Proszę zwrócić uwagę na to jak wygląda realizacja jednej z głównych zasad edukacyjnych, czyli aktywnego udziału w procesie nauczania-uczenia się. Obecnie ta metoda praktycznie nie funkcjonuje, co według mnie musi koniecznie się zmienić, i to w najbliższej przyszłości.
Z drugiej strony jednak, widziałem takie lekcje, podczas których do dyspozycji w sali było wspaniałe wyposażenie, ale nauczyciel i tak go nie wykorzystywał. To była typowa „wystawka”, aż żal patrzeć.
Realizacja którego z obszarów wymienionych w załączniku do rozporządzenia w sprawie nadzoru wciąż stwarza dyrektorom problemy?
(…)
Jan Lewandowski – konsultant ds. kadry kierowniczej, ewaluacji, prawa oświatowego, awansu zawodowego nauczycieli i oligofrenopedagogiki DODN Filia w Legnicy; doświadczony andragog i oligofrenopedagog; wieloletni nauczyciel – przeszedł prawie wszystkie szczeble szkolnictwa, dyrektor i pracownik administracji oświatowej; ostatni Kurator Oświaty w Legnicy; ekspert MEN ds. awansu zawodowego nauczycieli; wojewódzki ekspert przedmiotowy ds. reformy programowej; szkoleniowiec, edukator, wykładowca akademicki; doktorant na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.
Pełna treść artykułu dostępna wyłącznie w wersji drukowanej czasopisma.
Zachęcamy do zamówienia prenumeraty |